nawilż
120805 2157



Pan odzyskujący dane pocmokał z zachwytem nad moim dyskiem: “Nooo tak spalonego to jeszcze nie widziałem…” Taaak….. Podjął walkę – a ja słono zapłacę za jego ewentualny sukces. Taki podatek od lenistwa i głupoty. A mój nowy dysk ma dość abstrakcyjną pojemność – 250GB…
a nawet się spalił. Dziś rano wyszedłem z pokoju, wróciłem, poruszyłem myszką – i wszystko zgasło. Lekko otępiały pomrugałem oczami (wczorajsza impreza wesołą była), ale nic się nie stało. Bardziej wyrafinowane metody – kilkakrotne naciśnięcie włącznika, wyjęcie i włożenia kabla zasilającego – też nic nie pomogły. Pokręciłem się bezradnie po pokoju, otworzyłem komputer, zamknąłem. Pomyślałem, że dziś pewnie na giełdzie kupię nowy zasilacz. To mnie jakoś pokrzepiło, poszedłem do kuchni, żeby pokrzepić też ciało i wtedy usłyszałem ŁUP. Muzyka zamilkła, siadły korki, a w pokoju czuć było smród spalenizny. Hmmmm. Zawiozłem pudło na giełdę, pan pomajdrował w środku, zmienił zasilacz, podłączył całość – a wtedy okolicę spowił czarny dym – i już znajomy smród – z mojego twardego dysku.
Efektowna śmierć wszystkich moich danych.
Bo chyba nie muszę dodawać, że nie robiłem bekapów?



nowa seria napojów z przerostem pleśniowym
do nabycia w dobrych lokalach w okolicach placu teatralnego
