Dziękuję, że zgodziłeś się na ten wywiad. Niewielu osobom udaje się do ciebie dotrzeć, tym bardziej cieszę się, że tu siedzimy i możemy porozmawiać.
* Wiesz, lubię cię, więc specjalnie dla ciebie zrobiłem wyjątek.
Jeszcze raz dzięki. Dobrze, zaczynamy. Ilu osobom życzysz śmierci? Jak często sprawiasz sobie ulgę uśmiercając kogoś w myślach?
* Dwóm, trzem. Czuję, że świat byłby bez nich lepszy. Jak często? Może raz w tygodniu, może rzadziej. Chociaż nie, ostatnio częściej. Zazwyczaj używam broni palnej powtarzalnej. To bardzo przyjemne uczucie wystrzelać cały magazynek w tłuste ciałko tego czy owego.
Jak często zdarza ci się śmiać się z cudzych potknięć czy niepowodzeń? Lubisz to?
* Kilka razy dziennie. Wiem, że często jestem w tym niesmaczny, ale po prostu lubię poniżać ludzi. Uwielbiam kierować śmiech grupy na wybraną ofiarę i patrzeć, jak bezradnie się wije. Lubię też nadużywać władzy, czuć przewagę, dostrzegać drobne gesty świadczące o strachu.
Mimo że wywołujesz lęk i nienawiść u ludzi, to chyba jednak równocześnie zależy ci na poklasku, popularności. Jak to się u ciebie łączy?
* Jasne, że zależy. Oprócz potrzeby władzy mam też potrzebę miłości, a jedną z moich twarzy jest narcyz. Mam na to kilka sposobów, jednym z nich jest pisanie bloga. Blog daje mi szczerą radość bycia podziwianym. Czasem stosuję tanie chwyty, czasem coś pobełkoczę, w efekcie powstaje niezborny raczej koktajl, nad którym głowią się moje fanki. Im mniej zrozumiały, tym zachwyt większy. Takie grono fanek to fajna sprawa. Fanów może też, ale szczerze mówiąc, na fanów defekuję.
Jasne, fankę można bzyknąć. Fana nie?
* Jeszcze nie próbowałem, ale może to ciekawa opcja.
Zmieniając na chwilę temat, co poczułeś, gdy twój niepozorny sąsiad wsiadł miesiąc temu do nowego nissana 350z?
* Oczywiście – ukłucie zazdrości. Lubię gadżety. Ale szybko zamaskowałem to obojętnością zmieszaną z poczuciem wyższości wobec snoba.
Ile razy przespałeś się z jego żoną?
* Kilka. Najwyżej kilkanaście.
A co jej powiedziałeś, kiedy zaszła w ciążę – podobno z tobą?
* Że skoro męża stać na 350z, to na skrobankę pewnie jakieś drobne wyskrobie. Ha ha ha.
Ha ha, rozumiem, to rzeczywiście zabawne. Choć przyznasz, że twoje poczucie humoru bywa nieco hermetyczne, komentarze na twoim blogu o tym świadczą najlepiej.
* Czasem śmieją się we właściwych momentach. Ci nieliczni bardziej rozgarnięci.
Czas się nam kończy, więc krótko podsumowując – z jednej strony jesteś cynicznym kutafonem, a z drugiej – stereotypowym blogowym lanserem. Z którą twarzą lepiej się czujesz?
* Obie są mną, z obiema czuję się dobrze. Nie umiałbym zrezygnować z żadnej z nich, bycie kutafonem jest dla mnie równie ważne i przyjemne, jak lans. Jestem złym człowiekiem? Ale przynajmniej staram się być w tym dobry.





















chciałbys, żeby tak było
tańczę na stolę, kieckę zadzieram…
:-)
Profanka:-)
bożesz ty mój! piękne:P
ruscy, jaką kawę lubisz? :P
kawę? skąd wiesz? :P
he he, dooobre.
anglik powiedziałby: &39;refreshing&39;