istanbul

zatonalem
w oparach nargili, slodkiej mocnej herbacie, tlumie na bazarach
wystarczy przejsc kilkaset metrow, oddalic sie od najpopularniejszych miejsc – i naprawde sie znika
tu handlarze nie probuja juz zlupic glupawego europola a tlum przechodzi obok obojetnie i nie zauwaza mnie, no moze przesadzam – trudno nie zauwazac kopy siana na wysokiej tyczce w czarniawym tlumie – w kazdym razie nie odczuwam innosci i obcosci
dzieci zaczepiaja – krzycza ‘mani mani’
i starsi – smieja sie do mnie i cos tam przyjaznie zagaduja po turecku
olbrzymie, zadziwiajaco czyste miasto, budujace sie i rozpadajace rownoczesnie
setki napasionych kotow wokol meczetow – i psy niesmialo oblizujace sie na widok kesow miesa pozeranych przez kocury, czkajace i rzygajace z przejedzenia
budowle zapierajace dech w piersiach i naturalizm do bolu tuz obok

udalo mi sie przestawic picase z tureckiego na angielski… wiec pare zdjec
zaczynajac od Ataturka, Ojca Turkow:

imgp9091.JPG

imgp9103.JPG

imgp9107.JPG

imgp9115.JPG

imgp9119.JPG

imgp9120.JPG

imgp9123.JPG

imgp9138.JPG

imgp9139.JPG

 9 
  1. ja tez chce do Istanbulu ;(
    on mk sie nawet sni po nocach!

    1
  2. oj, wściekle słodka kawka z tygielka, ojoj, wypiłoby się
    eh, elektryfikacja wsi jak siemasz- te talerze na ruderze :]

    2
  3. szokujace – niektore zdjecia. ale bardzo prawdziwe…
    a kawa w tygielku to moja specjanosc. uwielbiam :))

    3
  4. zaczynasz sie Vontrompko specjalizowac w fotografowaniu martwych zwierzatek z kobietami w tle…mozna by z tego juz zrobic wystawe, co? nie wspomne o materiale do psychoanalizy ;) no i co z tymi burkami, bo ja caly czas chora…a tu Krakowsie przedmieście zalane jest słoncem, uwierzysz?

    4
  5. vontrompka

    dzis byl burek, mimo pelnego brzucha, ale czego sie nie robi dla zdrowia kolezanek…
    ten tutaj bardziej przypomina lazanie niz francuskie ciasto, ale i tak dobry
    a tu slonce i w tym pelnym sloncu snieg sypie co jakis czas

    5
  6. Siemion

    Ech, bym ci pokazał w Stambule jeszcze parę miejsc… Np zwiedzałem fabryki pod miastem, fabryki garnków, drożdży, tekstyliów. Kombinat, nie kraj. Ale tandeciarze przeraźliwi z nich są. Pokochałem.

    6
  7. vontrompka

    tandeciarze, to fakt
    kombinat, tak – uderzyła mnie niewiarygodna ilość towarów sprzedawanych na bazarach w mieście
    miałem wrażenie znalezienia się w jakiejś megahurtowni zaopatrującej całą Turcję – w dmuchane zabawki, anteny satelitarne i kurtki skórzane… i jeszcze – ta specjalizacja: całe ulice zajmujące się jednym asortymentem – częściami samochodowymi, mięsem albo poligrafią
    na miłość to był za krótki kontakt.. na razie pozostało zauroczenie.

    7
  8. Siemion

    ja byłem 4 razy, próbując zrobić interes życia z tureckim oligarchą (który następnie spierdalał rach-ciach-chach-rachatłukum za granicę przed karzącą dłonią sprawiedliwości i zatrzymał się aż w Auckland). Więc się nazbierało tych klimacików.

    Jak podasz maila, załączę zdjęcia ulic pełnych rondelków etc. Niekoniecznie na bloga.

    8
  9. Juzmnieniema

    Czy to konto jest aktywne ? Chętnie pogadam

    9

co Ty powiesz

filtr antyspamowy jest nierychliwy. wiem o tym.