nie wiem, czemu to sobie robię, ale czasem kupuję piwo i oglądam katastrofalnie nudny i niedobry mecz piłki nożnej.  piwo nieprzyjemnie wypełnia mi żołądek, dyskomfort we mnie narasta, dopijam do końca, kiedy jest już zupełnie ciepłe, z meczem rzadko wytrzymuję do gwizdka, wychodzę i jestem zły i obiecuję sobie, że to już ostatni raz, bo przecież nie bardzo lubię piwo i bardzo nie lubię złej piłki nożnej.  jeśli piłka nożna ma nam jakoś zastępować wojnę, to może jednak dajcie mi ten karabin, muszę zrobić jakieś powstanie.

 7 
  1. powstanie łazarza. ale to już było.

    “wśrud nocnej ciszy mecz sie rozgrywa wstancie kibice legia przegrywa weźcie pałki i zapałki i podpalcie stadion arki lub weźcie kije i badyle roz*….*cie niemcom ryje” (cyt. za: http://www.legia.net/index.php?typ=news&id=1493 )

    1
  2. ach, niestety, Arka w niższej lidze, a Niemce nas nie chcą, tylko Norwegi.

    2
  3. japonki

    kolejna klęska, jest okazja do świętowania
    ps. ale żeby Legię oglądać? ś.p. Polonię – to jeszcze bym zrozumiała, można się tłumaczyć tradycją… ;)

    3
  4. surabuka

    próbowałeś kiedyś oglądać mecz z winem? po drugiej butelce zawsze moralnie wygrywasz (you win!)

    4
  5. surabuka

    a maszyn laosu podała mi gąsieniczy los – jak ona to robi?
    http://www.vontrompka.com/blog/2008/06/gasienica/

    5
  6. wino, świetna rzecz, ale już po pierwszej butelce jestem gąsienicą.

    6
  7. ech, POLOOOOONIA + Tanie Wina…
    (nie byłem ze staronowego miasta ale miałem tam Kolegów.)

    7

co Ty powiesz

filtr antyspamowy jest nierychliwy. wiem o tym.