{"id":351,"date":"2006-07-13T19:11:15","date_gmt":"2006-07-13T17:11:15","guid":{"rendered":""},"modified":"2006-07-13T19:11:15","modified_gmt":"2006-07-13T17:11:15","slug":"mockba-1988","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/www.vontrompka.com\/blog\/2006\/07\/mockba-1988\/","title":{"rendered":"mockba, 1988"},"content":{"rendered":"<p>Moskwa ko\u0144ca lat osiemdziesi\u0105tych&#8230; Jak mog\u0142a wygl\u0105da\u0107? Pierwsi prywaciarze otwieraj\u0105 swoje interesy &#8211; bo ju\u017c mo\u017cna, w\u00f3dk\u0119 pije si\u0119 zn\u00f3w legalnie &#8211; bo Gorbaczow w ko\u0144cu zni\u00f3s\u0142 prohibicj\u0119. Z obrze\u017cy Sojuza docieraj\u0105 pierwsze pomruki zwiastuj\u0105ce wi\u0119ksze problemy &#8211; Azerowie r\u017cn\u0105 Ormian w Sumgaicie, zaraz zap\u0142onie Nagorny Karabach, na Litwie zbiera si\u0119 Sajudis. Nadal szaro i smutno, ale ju\u017c tu i \u00f3wdzie mignie jakie\u015b modne zachodnie logo na reklam\u00f3wce, czasem gdzie\u015b w\u015br\u00f3d setek \u0142ad i wo\u0142g zab\u0142y\u015bnie mercedes wzbudzaj\u0105c zainteresowanie przechodni\u00f3w. Zapach niskooktanowych spalin, kurzu, potu i tanich perfum. D\u0142ugie ogonki przed sklepami oferuj\u0105cymi dowolny towar albo tylko nik\u0142\u0105 nadziej\u0119, \u017ce co\u015b rzuc\u0105 &#8211; i matka wszystkich ogonk\u00f3w, wiod\u0105ca do cerkwi komunizmu, \u017ar\u00f3d\u0142a wiedzy i wiary dla spragnionych dialektycznej pewno\u015bci &#8211; mauzoleum Lenina. Ale i pierwsze, nie\u015bmia\u0142e, malutkie, koncesjonowane straganiki z myd\u0142em i powid\u0142em importowanym zza granicy albo z innych republik, pierwsze niepa\u0144stwowe szyldy na ulicach zwiastuj\u0105ce jakie\u015b jeszcze przyduszone, ale uporczywie trzymaj\u0105ce si\u0119 przy \u017cyciu interesiki. Jako\u015b tak to sobie wyobra\u017cam. Tak jak w Polsce w tym samym czasie, ale pewnie troch\u0119 biedniej.<\/p>\n<p>W\u015br\u00f3d tych rzadkich, biednych stragan\u00f3w przemyka czarniawy m\u0119\u017cczyzna, nios\u0105c w wypchanej, prostok\u0105tnej torbie \u015bwie\u017co zmontowany komputer, zam\u00f3wiony przez jakiego\u015b prywaciarza, a mo\u017ce w\u0142a\u015bnie przes\u0142any z Hongkongu kolorowy monitor, drogocenne dobro, przeznaczony dla syna wy\u017cszego urz\u0119dnika partyjnego. M\u0142ody, jakie\u015b dwadzie\u015bcia trzy, mo\u017ce cztery lata. Niedawno wywalili go z politechniki, na kt\u00f3r\u0105 trafi\u0142 po nieudanych egzaminach na prawo. Zdaje si\u0119, \u017ce sz\u0142o mu kiepsko, za du\u017co gra\u0142, za ma\u0142o si\u0119 uczy\u0142, nie ci\u0105gn\u0119\u0142o go do ksi\u0105\u017cek, ale kto wie, mo\u017ce na sam d\u017awi\u0119k jego nazwiska egzaminatorzy niemal bezwiednie, odruchowo obni\u017cali oceny? Ech, Rosjanie. Nienawidz\u0105 po\u0142udniowych. On to dobrze wie, czuje ka\u017cdym w\u0142oskiem na sk\u00f3rze, wcale nie a\u017c tak \u015bniadej jak u innych jego koleg\u00f3w z akademika, ta po\u0142udniowo\u015b\u0107 definiuje go na ulicy, okre\u015bla szlak, jakim musi przemyka\u0107 zau\u0142kami wielkiego miasta. Ludzie, kt\u00f3rych mija, patrz\u0105 na niego z lekk\u0105 nieufno\u015bci\u0105, nie ma tygodnia, \u017ceby patrol blond-milicjant\u00f3w go nie wylegitymowa\u0142. Ale zna ju\u017c ten ca\u0142y rytua\u0142, kod moskiewskiego survivalu, ca\u0142kiem nie\u017ale daje sobie rad\u0119. Komputery to dobry biznes, wi\u0119c ma pieni\u0105dze, nie bardzo du\u017co, ale tyle, \u017ceby op\u0142aci\u0107 si\u0119 milicjantom a czasem za wymienione u zaprzyja\u017anionego cinkciarza dolary kupi\u0107 w Bieriozce jaki\u015b lepszy alkohol. Musi podoba\u0107 si\u0119 kobietom, s\u0142owia\u0144skie moskwianki czuj\u0105 mi\u0142y dreszczyk, gdy spogl\u0105da na nie wzrokiem p\u00f3\u0142dzikim, taksuj\u0105cym, z tym swoim zamy\u015blonym, jakim\u015b takim powa\u017cnym u\u015bmiechem. W sumie &#8211; \u017cyje, ale czuje, \u017ce ten biznesik komputerowy, kt\u00f3ry prowadzi z koleg\u0105, to stan jakiego\u015b zawieszenia, od\u0142o\u017cenia, a zarazem podgrzewaj\u0105cej si\u0119 w nim frustracji i z\u0142o\u015bci, wyrastaj\u0105cej z drobnych, m\u0119cz\u0105cych, codziennych upokorze\u0144, kt\u00f3rych doznaje na ka\u017cdym kroku.<\/p>\n<p>Obiecuje sobie, \u017ce ju\u017c nied\u0142ugo wyr\u00f3wna rachunki. Wkr\u00f3tce o nim us\u0142ysz\u0105. Zapami\u0119taj\u0105 na zawsze zwyk\u0142e kaukaskie nazwisko, kt\u00f3re teraz im nic nie m\u00f3wi &#8211; ot, Szamil Basajew, czarniawy m\u0142ody facet.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>364<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[3],"tags":[],"class_list":["post-351","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-ciagi-slow"],"aioseo_notices":[],"jetpack_featured_media_url":"","_links":{"self":[{"href":"https:\/\/www.vontrompka.com\/blog\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/351","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/www.vontrompka.com\/blog\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/www.vontrompka.com\/blog\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.vontrompka.com\/blog\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.vontrompka.com\/blog\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=351"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/www.vontrompka.com\/blog\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/351\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/www.vontrompka.com\/blog\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=351"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.vontrompka.com\/blog\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=351"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.vontrompka.com\/blog\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=351"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}