gołębicanty

mam pewien koncept — niestety, wymaga interakcji z fizyczną rzeczywistością za oknem, a na to jestem zbyt leniwy. zatem naszkicuję go, pozostawiając resztę wyobraźni P.T. Odbiorników. trzeba:

1. wydrukować poniższy obrazek na czarnej folii samoprzylepnej w kilku(nastu) egzemplarzach;
2. rozlepić na przezroczystych ekranach antyhałasowych przy okolicznych drogach szybkiego ruchu.

gołębica

(a może nie tylko wyobraźni? dając szansę P.T. Realowi — tu jest gołębica w high fidelity. idźcie i.)

sardynki w ordynku

doceń towarzystwo w windzie. samotnością nacieszysz się w grobie. oferta nie dotyczy grobów masowych.

know your wróbelek

Wróbelki przedstawione na zdjęciu zostały nagrane przez kamery monitoringu na godzinę przed tym, kiedy wydaliły zawartość przewodów pokarmowych na maskę samochodu autora vontrompka.com. W trakcie tych czynności ich twarze były zasłonięte murem.  Ktokolwiek rozpoznaje przedstawione wróbelki, proszony jest o kontakt z autorem lub z operatorem najbliższej armaty.

overground

ufo walczy

alt


do zobaczenia.

la vache curie

zapomnij o jądrach. wybierz koks.

odcinek specjalny

Obok albo ile procent Babilonu?, Mirosław Ryszard Makowski, Michał Szymański i inni

pan Makowski (et consortes) napisał Ksiażkę.

i to nie jest książka o punk-rocku. na szczęście. nie znam się zbytnio na polskim punku, nie przypadkiem chyba — bo zawsze odrzucała mnie jego Przaśność i brak Rzemiosła. poza paroma wyjątkami (Lipiński, a potem post-punk Janerki czy Kultu) — to nie mój klimat. ale: książka jest o Ludziach i Czasie — szerokim, szerszym, niż punkowa efemeryda — ciągnącym się od skarpetek Tyrmanda i sięgającym swoimi śliskimi mackami po Bezę na premierze Filmu. kawał historii, a może historia pewnego kawału, zwanego PRLem.

ale tak, historia inspirująca do słuchania: doskonałej Brygady Kryzys z przeceny za całe 9,90; Janerki, którego mi w tej książce za mało; rzeczy bardziej offowych, a zwykle niedobrych — z youtube’a (niech się pan A. śmieje); rzeczy importowanych, więc dobrych (wiadomo, the Clash, Joy Division).

historia zobiektywizowana przez wielogłos cytatów — choć przecie subiektywnie dobranych i ułożonych. był inny zapis tego Czasu — dziesięć tomów dzienników pisanych na gorąco przez pewnego Polityka z pozycji Systemu. tu: jeden tom sklejany z tysiąca źródeł z perspektywy czasu i w kontrze (albo offie) do Systemu. całkowite antypody. choć właśnie pewnie dlatego — razem tworzą w mojej głowie w miarę kompletny Obraz.

historia Pokolenia, które (i niech się Pokolenie nie obraża) powoli zbiera się do zejścia ze sceny. a może nawet bardziej — zapis tego schodzenia? paru już nie żyje, niektórzy robią konfitury, reszta w zbowidzie.

i można ją czytać skokowo, od kawałeczka do kawałeczka. ale lepiej — liniowo; bo układ cytatów nie jest przypadkowy, one ze sobą gadają. a jeszcze zupełnie niebanalny układ graficzny, wymyślony przez Makowskiego: szpalta główna i margines; doskonała typografia; offowe zestawienia zdjęć z tekstem. bardzo efektowny Przedmiot (jak komuś się nie chce wgłębiać w Treść).

a jakieś wnioski? co można stąd Wynieść dla Siebie?
historia jest absurdalna i niezbyt pouczająca pisze Makowski i pewnie ma rację.

bardzo polecam. kupić trzeba koniecznie na stronie Manufaktury, a może i gdzieś w realu jest do dostania.

rimming the elephant

gdzieś daleko w himalajach słoń ma słabe rymowanki. pomóż słoniowi mieć lepsze rymowanki! wpłać niemało pln, a my wynajmiemy najlepszych kreatywnych, żeby wymyślili słoniowi himalajskiemu najlepsze rymy. miej sumienie. wpłać. nasza fundacja nie robi w trąbę w rozumieniu ustawy o trąbach.

4d-rom

Twórczo rozwijając motyw z poprzedniego obrazka, opowiedz kogo.



Ja, , szanuję , ale




słyszysz robisz masz

Kura polska, nieświadoma zagrożeń, dziobie dziś ziarno na zaminowanym polu sporu o jej dalszy lot. Jej przyszłość jest w niebezpieczeństwie: stosunek do kury ulega transformacjom, które niosą katastrofalne zagrożenie dla spożycia nabiału, a co za tym idzie, dla całej planety. Spór o kurę nabrzmiewa i grozi niesłychanymi konsekwencjami. Na to nabrzmienie musimy odpowiedzieć.

Akt kreacji jaja nie może być definiowany w kategoriach ekonomicznych. Każde jajo jest odmiennym i intymnym wytworem natchnienia jednostkowej kury i nie powinno być przeliczane na zysk. Ekonomowie — ręce precz od kury! Nie macie prawa rozliczać jej z liczby, kształtu czy koloru jaj. Kura nie działa zgodnie z zasadami inwestycji i zysków. Kura to natchniony i spontaniczny byt, którego wiejscy ekonomowie, wyciągający teraz po unijne dotacje swe żądne mamony szpony, nigdy nie zrozumieją.

To nie mętne widzimisię ekonoma powinno decydować o dystrybucji ziarna i ściółki. Nieefektywność takiego systemu jest oczywista, choć ekonomowie będą go bronić, bełkocząc gębami pełnymi kradzionego owsa i wymachując brudnymi łapami, do których jakże łatwo przylepia się ściółka. Postulujemy stworzenie lokalnych Rad Uciemiężonych Kur (RUK). Kura powinna samodzielnie decydować o swoim akcie twórczym. Kura nie może być dłużej jedynie listkiem figowym na swoim jaju.

Owa kura i ovo jajo stają się przedmiotem bezwstydnego handlu. Kreatywność kury jest bezczelnie wykorzystywana dla pomnażania wirtualnych zer na kontach neoliberalnych kapitalistów, których chciwość i niekompetencja doprowadziły do wszyscy-wiemy-czego. Nie chcemy ingerować w wolność gospodarczą: jeśli ktoś myśli tylko o powiększaniu majątku, to phallus z nim. Nie sugerujemy rozwiązań typu „1% PKB na kurę”. Postulujemy jednak, by ten, kto używa kury, zapłacił RUKom (a nie biurokracji) extra podatek na niedochodową działalność twórczą. Tylko w ten sposób powstaną u nas jaja dorównujące tym z Zachodu.

I tylko tak powstrzymamy masową emigrację kur, które pasąc się tam, na komfortowej ściółce, doceniane są i nagradzane. Czemu to już nie u nas kurzy czempion kreuje pełne mistycznej symboliki wielkie stalowe jajo, całkowicie puste i ciemne w środku, do którego wchodzą nawet dwa tysiące kur a wychodzi pasztet podlaski? Albo ten, którego jajo jest kopią 1:1 rodzinnego obejścia? Albo — autorka jaja w kształcie pogniecionego białego kubika, wysokości piętnastu dorosłych kur? To proste: u nas nie ma odpowiednich kurników. Jak powiedział G. Lineker: “Hen is a Polish writer”; i cóż z tego? Kura w naszych warunkach może jedynie swe jakże ubogie (ale chędogie) jajo oklejać paskiem cieniutkiej niebieskiej (albo różowej) taśmy — bo na grubszą nie starczyło już funduszy.

Potwór, którego stworzyć chcą domorośli neoliberałowie, będzie siał spustoszenie i będzie w ogóle straszliwy. Będzie produkował jaja na miękko oraz omlety i wszystko będzie niesmaczne. Brońmy kury, zanim przyjdą po ziemniaka.

—–
głosy poparcia można wpisywać w komentarzach.

a jakby kto pytał, skąd inspiracja, to stąd.

nie płakałæm po





Ja, , nie płakałem(am) po




protest-gif

to miejsce czeka na twój protest

stanowczo

żądamy prawa do banału

magii świąd

pro-vomit

którzy mnie już trochę znają, wiedzą, o czym będzie kolejnych kilka postów