co cię definiuje?
310505 2024
osiemdziesiąt sześć kilo tłuszczu, kości i mięśni —
tłuszczu większość
waga marki ikea —
za piętnaście zeta
kolory – biały i czerwony

osiemdziesiąt sześć kilo tłuszczu, kości i mięśni —
tłuszczu większość
waga marki ikea —
za piętnaście zeta
kolory – biały i czerwony
zaraz nadejdzie burza
deszcz zmyje
brud, złość i zmęczenie
wiatr wymiecie miałkość z myśli
zapachy zmieszają się
one zmieszają się nieśpiesznie
już wieje
na razie przewraca puszki po piwie

wzburzyło się i zahuśtało
swetry znów się wełnią

tymczasem szczwany lis Victor enhanced his anatomy. Ilsa nie oparła się i odleciała z Victorem.
Ricka spotkała nauczka, bo kasował niektóre maile.


pozostałe dziewięć przykazań vontrompka dostarcza za zaliczeniem pocztowym. Kup dziesięć, a przykazanie miłości otrzymasz gratis.


Aby zostać poetą należy:
1. mieć około trzydziestki i kilka związków za sobą
2. przekonać ogół, że ma się zmysł obserwacji rzeczywistości
3. posiadać łatwość formułowania gładkich zdań dobrze udających, że kryją głębię
4. wykazywać pewne inklinacje homoseksualne (to już opcjonalne)
Wtedy można usiąść do Worda i w tempie 0.5 wiersza na minutę wyprodukować na przykład takie coś:
stanowczo za dużo piję / ostatnio mój chłopak powiedział mi / wszystkie znaki mówią / ale nie dopowiadają puent / wsłuchuję się w siebie
albo:
przykrywam się kocem / dużym mechatym / o sobie myślę / słucham tego co mówisz / nie ma w tobie nic oryginalnego / wyjątkowego / przyjemnie jest myśleć / o przeczyszczeniu
albo:
jechałem autobusem do pracy / kobieta obok przyglądała mi się / z wyraźnym brakiem chęci / była biała z nerwem na wierzchu / za dużo kosztuje mnie utrzymywanie chłodu / zimna / spokoju
i tak dalej i tak dalej, przy trzydziestym wierszu można się zatrzymać i zrobić sobie kawy – w sumie godzina pracy to nie w kij dmuchał.
Wszystkie wyprodukowane treści należy teraz przybrać w możliwie nieczytelną formę graficzną. Napisać zachęcającą minirecenzję i poprosić zaprzyjaźniony Autorytet o podpisanie się pod nią. Całość złożyć i wydać w 200 egzemplarzach.
Wtedy można już zonanizować wernisaż.
I jest się poetą. Poętą.
dziś – w piątkowy wieczór, trzynastego maja – zionę nienawiścią do nieporadnych brandzlerów, podniecających się swoimi gadżetami, wizytówkami, ekspresami przelewowymi i cokwartalnymi korporacyjnymi wyjazdami kopulacyjnymi. do wokoło-kurwiących i się-kurwiących taksówkarzy, żałosnych życiowych tchórzy i nieudaczników, królujących za swoimi kierownicami i dominujących nad zaszczutymi domowymi podajnikami obiadów, zwanymi maużonkami. do nic-nie-wnoszących-do-świata tzw. przeciętnych zjadaczy chleba, którzy swoją żenującą egzystencję muszą dowartościowywać martwym papieżem-polakiem, polskim bramkarzem liverpoolu i polskimi akcentami w filmach zza wielkiej wody. do polskich katolików, narzucających wszystkim wkoło swoje zasady moralne – ale przy tym ochoczo łamiących wszystkie dziesięć przykazań i radośnie taplających się w każdym z siedmiu grzechów głównych. do prorodzinnych półmózgów, nie tracących nawet pół minuty swojego życia nad reflesją, po co robią dzieci – ale przepierdalających całe dnie przed debilną papką rozrywkową rzygającą z telewizorów.
Rzyg z wami wszystkimi. Teraz i zawsze i na wieki wieków.
Amen.
PS. Już od jutra będę kochau bliźniego swego jak siebie samego. Promis. Słowo harcerza. Ale dziś – HEJJJJT HEJJJJT HEJJJJJJJJT!!!
zieleń – oranż – lód

Szóstka prześladowanych Wietnamczyków stara się o status uchodźcy w Polsce, niestety polscy urzędnicy pozostają nieugięci – mimo odwołań i apeli nie chcą się zgodzić na przyznanie im tego statusu. Urzędnicy przyznają, że Polska nie ma żadnej polityki w sprawie uchodźców, więc tworzą ją sami….
Wywiad z przewodniczącą Rady ds. Uchodźców zamieściła Gazeta Wyborcza, niestety, na gazeta.pl dostępny jest już tylko w archiwum:
http://serwisy.gazeta.pl/metroon/1,0,2676675.html
Kopia wywiadu zamieszczona została pod adresem:
http://www.sws.org.pl/forum/viewtopic.php?p=354#354
W związku z tym toczy się akcja wysyłania maili do Prezydenta RP z apelem o pomoc w tej sprawie. Jeśli ktoś z was czuje, że warto się do tej akcji dołączyć, może również wysłać takiego maila (treść poniżej) na adres listy@prezydent.pl
Szanowny Panie Prezydencie,
Z głębokim niepokojem obserwuję przebieg sprawy szóstki uchodźców z Wietnamu poszukujących azylu w Polsce.
Znając realia dyktatur komunistycznych mogę przypuszczać, że istnieje wielkie zagrożenie dla bezpieczeństwa osobistego tych osób po ich ewentualnym odesłaniu do kraju.
Z drugiej zaś strony odmowa uznania praw ludzkich tym uchodźcom przez polskich urzędników na ostatniej rozprawie budzi ogromne wątpliwości nie tylko pod względem proceduralnym ale także merytorycznym i etyczno-humanistycznym.
Polska doświadczyła realiów komunizmu, obywatele Polski znali je i wielu z nich w swoim czasie otrzymało schronienie od innych państw demokratycznych na całym świecie. Dlatego wierzę, że Polska jak żaden inny kraj będzie stała na straży praw człowieka i demokratycznych swobód.
Apeluję do Pana, jako do człowieka o szerokiej wizji politycznej, aby Rzeczpospolita Polska okazała uchodźcom tę samą solidarność, której doświadczyli ze strony wolnego świata Polacy walczący o wolność.
Apeluję do Pana nie tylko ze względu na tych sześciu ludzi, wierzę bowiem, że fakt uznania azylu politycznego dla wietnamskich dysydentów stanowi niezwykle ważny sygnał dla obywateli żyjących w Wietnamie – że nie są oni osamotnieni w swej walce, w walce o wolność.
Wierzę w to, że Polska znajdzie rozwiązanie tej sytuacji nie narażając jednocześnie siebie na niekontrolowany przypływ osób fałszywie ubiegających się o azyl i liczę na to, że osobiście zaangażuje się Pan w tę sprawę.
Z wyrazami szacunku.
Pojawił się ważny komentarz, więc przenoszę go na główną stronę:
jeśli ktoś chciałby wysłać ten list w swoim imieniu powinien dodać Imię, Nazwisko, pełny adres.
W innym przypadku list nie będzie brany pod uwagę.

Czy żeby dialog był udany, trzeba go za wszelką cenę odzierać z kontekstu nadawcy i odbiorcy? Nadawca zazwyczaj coś tam sobie szyfruje, a odbiorca – deszyfruje, ale używa innego klucza (o ile w ogóle słucha). Prawdziwe porozumienie jest najczęściej niemożliwe – chociaż czasem obu stronom wydaje się, że znalazły wspólny język.
ja sobie coś piszę, ty sobie coś z tego czytasz i prawdopodobnie to, co pojawia się w twojej głowie, ma się nijak do tego, co siedzi w mojej…
prawdziwa, szczera i inspirująca komunikacja… ech.


za Rodinu!