patrz, jak leci. zaraz nas nie będzie. co leci?! meteor? kometa?! czas.

ale jak to, tak po prostu grabić i mordować? rzadkie zdjęcie przedstawiające moment wynalezienia boga, honoru lub ojczyzny (retuszowane)

byłem w Maroku. bywa.

ale

zniżając się nad Mazowszem zobaczyłem coś naprawdę dla mnie nowego: czworokąty białego na ciemnym gruncie. nie śnieg, nie woda, więc – folia. kilohektary placków polietylenu czy innej agrowłókniny przykrywających to Mazowsze po (odległy) horyzont. grzeją glebę, zapobiegają robactwu, a więc i ptactwu. potargane przez wiatr, rozwleczone i dziurawe, w przyszłości z pewnością właściwie zutylizowane. będą z tego młode ziemniaczki. przecież wszyscy lubimy młode ziemniaczki, prawda?

kilohektary.

najważniejsze jednak, że już brzydzimy się słomkami do drinków i patyczkami do uszu.

lepiej pić szybciej i mniej słyszeć.

a potem zagrało diskopolo. przez woskowinę, jednak.

a potem zrobiłem pierwsze zdjęcie w Polsce.

skup koloru

ojej, sorki, że jesteśmy za wcześnie, myśleliśmy, że was już nie ma