roki 4
080409 2330


Pan Jacek rozmawiał z kuponami totka.
Pan Jacek nie zawsze rozmawiał z kuponami. Nie zawsze też grał w totka. Grał, odkąd przeszedł na emeryturę. Dwoma, a potem trzema losowaniami w tygodniu porządkował nadmiar czasu. Odmierzał jego upływ spacerami do kolektury.
Pan Jacek odbierał i nadawał zaszyfrowane wiadomości.
Pan Jacek nadawał wiadomości znacząc niebieskim zenitem dwa razy po sześć czarnych kresek na czerwonych cyferkach. Przy kolejnej wizycie odbierał dwuwierszową odpowiedź z maszyny losującej i nadawał kolejną wiadomość. Potem pan Jacek nawet nie sprawdzał wyników losowań, ale o tym nikomu nie mówił.
Pan Jacek poznawał przyszłość oraz wpływał na losy świata. To było dużo ciekawsze od ewentualnych wygranych.
Pan Jacek wpływał na losy świata kreśląc liczby na kuponach totka i odpowiednio do nich przemawiając. Wystarczyło dostatecznie długo wysyłać liczby związane z losem jakiegoś człowieka, aż w końcu coś ważnego mu się przytrafiało. Dostawał awans. Zostawał prezydentem. Albo umierał.
Panią Mariannę, żonę pana Jacka, irytowało przepuszczanie pieniędzy na takie głupoty.
Pani Marianna nie miała złudzeń.
Pani Marianna pierwszy raz straciła złudzenia w dziewięćdziesiątym drugim, kiedy upadł Dzianintex, jej zakład pracy. Drugi raz, gdy syna, Andrzeja, zamknęli w Irlandii za paserstwo. Trzeci raz, gdy poczuła w sobie tę małą twardą kulkę.
Pana Jacka nie interesowały wyniki losowań. Gdy zaczęło być głośno o nieodebranej nagrodzie za szóstkę trafioną w jego mieście, nawet nie sięgnął po kupony zbierane w teczce. Dobrze wiedział, że nic nie wygrał. Później okazało się, że szóstkę trafił pan Edward, sąsiad z trzeciego piętra. Niestety, pan Edward mocno przejął się wygraną i zmarł na serce przed telewizorem. Kiedy rodzina znalazła go po dwóch miesiącach, było już za późno. Nagroda właśnie się przeterminowała.
Pan Edward był kiedyś kochankiem pani Marianny.
Pani Marianna udawała, że o niczym nie pamięta. Pan Jacek udawał, że nic nie wie.
Ale pan Jacek bardzo dobrze wiedział.
Pan Jacek przestał skreślać PESEL pana Edwarda. Już nie było potrzeby.




|
mężczyzna w tle popala, popija i przeżywa młodzież z państwa izrael okupuje lokal butelkami koli kolonizują stoliki przy wejściu tłumek izraelczyków nadliczbowych „no weź im powiedz no” syczy blondyna za barem do blondyny przed barem „you must wait for pizza half an hour” tłumek protestuje przeciw rosnącej entropii mężczyzna w tle zgubił wątek no chodź, idziemy a tam promenują zmieszani i z uporem powtarzamy, że my to nie oni |
![]() |
![]() |






Po ostatecznym rozwiązaniu problemu transportu lotniczego władze Warszawy zabrały się za kolejną ważką dla mieszkańców kwestię – udrożnienie komunikacji miejskiej.
Ten problem uznano jednak na wstępie za beznadziejnie trudny, bez zwłoki zajęto się więc sprawą prostszą – usprawnieniem komunikacji ze zmarłymi. Już wiadomo, że projekt będzie realizowany w porozumieniu ze wszystkimi działającymi w Warszawie grupami religijnymi, ze szczególnym uwzględnieniem wyznaniowego operatora dominującego.
- Pani Prezydent docenia wagę komunikacji transcendentnej i znalazła w budżecie środki na istotną poprawę jej jakości – mówi Piotr Zapieralski, odpowiedzialny w ratuszu za organizację projektu. Na początek zbudowana zostanie nowa sieć szkieletowa do nieba katolickiego, z przyłączami do innych nieb monoteistycznych, co przy okazji usprawni komunikację urzędników z Duchem Świętym. – Pani Prezydent lubi Mu czasem wysłać smsa – dodaje Zapieralski. Nowa umowa z Szatanem pozwoli na skuteczne filtrowanie jęków dręczonych dusz. To poprawi komfort rozmów, na którego brak tak bardzo narzekali mieszkańcy Warszawy.
Do tej pory zmorą warszawiaków była organizacja komunikacji pomiędzy różnymi wyznaniami. Jeśli już udało się nawiązać połączenie, było ono bardzo kosztowne.
- Jeśli jestem świadkiem Jehowy, a mój zmarły przodek był katolikiem – jak drogie będzie takie połączenie? – spytaliśmy urzędników ratusza. – Połączenia w ekumeningu będą kosztować praktycznie tyle samo, co wewnątrzwyznaniowe – mówi Artur Buddabar, odpowiedzialny za techniczną stronę rozwiązania – Co więcej, udostępniono nową pulę trzycyfrowych prefiksów do wykorzystania przez liczne grupy schizmatyków. Jesteśmy otwarci na potrzeby wszystkich ekskomunikowanych.
Buddabar zapowiada zupełnie nowe rozwiązanie dla wierzących w reinkarnację. Jeśli zmarły warszawiak odrodził się np. jako pokrzywa, to, o ile zostanie zidentyfikowany przez bliskich, będzie można podłączyć go do dekodera szumu liści i komunikować się z nim nawozem. Oczywiście poważną przeszkodą byłby fakt reinkarnacji na terenie strzeżonego osiedla.
Nowością będzie specjalna oferta dla ateistów. Przez cały 2010 rok będą mogli bez opłaty aktywacyjnej przystąpić do wybranego wyznania oraz zapisać tam do trzech zmarłych bliskich. Hitem mogą być też zniżki na rozmowy z nienarodzonymi.
Obecna ekipa stawia sobie za cel pokrycie transcendentorami całego obszaru Warszawy do połowy przyszłego roku. Opozycja protestuje. – To całkowicie nieracjonalny wydatek, szczególnie w dobie kryzysu – piekli się opozycyjny radny Adolf Judaszewicz. – Czemu wciąż nie można znaleźć pieniędzy na sieć egzorcysterów wokół centrów handlowych?
Ratusz wydaje się nie przejmować krytyką. Po zakończeniu tego projektu urzędnicy planują kolejne ambitne zadania – m.in. ugniatanie czasoprzestrzeni parkingowej oraz przystrojenie placu Defilad kwietnym obrazem przedstawiającym plac Defilad.