karol wojtyła dolina roztoki 1977

ctrl + ∞

wszystko. nie dotyczy niczego.

must lust

pora na fellatio, bo już księżyc świeci, gdzie ci palec wsadzić, powiedz, proszę, gdzie ci

corpus delicatus

vontrompka to podobno niezłe ciacho

non-irony

non-irony

spleen lag

w jakimś zakątku czerepu pałęta mi się jeszcze kilka niedorozwiniętych myśli, związanych z rumuńską wycieczką, które odpowiednio podlane, kto wie, mogłyby spulchnieć i wyrosnąć, do rozmiaru posta albo i, hoho, lepiej. mógłbym na przykład opisać Bukareszt – skupisko monumentalnych betonowych stelaży pod animowane powierzchnie reklamowe, obwiązane pęczkiem drutów, przypominające skrzyżowanie Moskwy z Warszawą i czymś jeszcze. albo porównać Rumunię z innymi krajami regionu, które widziałem – Bułgarią, Serbią, Albanią czy Macedonią, a wobec których przeciętny Polak czuje cywilizacyjną wyższość, którą to wyższość też można by przeanalizować. albo z Turcją, wobec której Polak również czuje wyższość, ale jednak pomieszaną z pewną obawą. albo zachwycić się rozpadem i deterioracją, erozją niwelującą ludzkie wysiłki do poziomu płaszczyzny naddunajskiej. albo znów przyjrzeć się kokonowi, wzmocnionemu tym razem dodatkowo blachą samochodu, oddzielającemu mnie od tamtejszości. i znów pochylić się nad własnym niedosytem i niespełnieniem.

ale właściwie to nie wiem po co. ale już mi się nie chce. wróciłem pusty, albo może tzw. życie szybko napełniło mnie na nowo koktajlem ze składników tutejszych, mojszych.

a więc jeszcze tylko trochę zdjęć. tutaj.

żurawie

winnocent

skażmy innego

life cycle management

seduce me once again ltd.

(“dance with me“, nouvelle vague, 2006)

ślimaczo

ślimaczo, prawdziwy mięczak. w życiu trzeba mieć szybki śluz. parę fajnych młodych skorup - u know what i mean, man - i piątkowy baunsik na wypasionym liściu z innymi spoko obojnakami. cze muszelka, może skrzyżujemy gruczoły?

some fresz fruit

my god is straight

rumunia x 10

10 zdjęć z różnych miejsc na trasie w Rumunii. oczywiście: to nie jest jakaś summa Romaniae, a raczej subiektywny wybór moich spojrzeń. zdjęć będzie więcej – po obróbce, w osobnej galerii. a może i jakiś post jeszcze się zrobi, kto wie.


(klik klik, jak się załaduje strona)

Ponieważ ostatnie dni roku skłaniają do refleksji nad przemijaniem, postanowiliśmy zorganizować telemost z Sighisoary i spytać kilka znanych postaci, co sądzą o konieczności starzenia się. Oddajmy głos naszym panelistom.
Premier: Oczywiście, że nie musimy się starzeć. Przede wszystkim Polacy nie muszą nigdy osiągać wieku emerytalnego. Chciałbym oświadczyć, że polecę moim ministrom przesłanie jutro do laski pakietu 250 ustaw, które zaradzą problemom przemijania, kryzysowi światowemu oraz bezsensowi życia.
Prezydent: No tak, oczywiście została złamana zasada precedencji i właściwie, panie Trupek, powinienem nie podawać panu ręki. Powiem tylko, że w latach 2005-2007 Polacy starzeli się znacznie wolniej, a nawet wyraźnie młodnieli. Niestety, ten proces infantylizacji został brutalnie przerwany przez siły wrogie substancji naszego Narodu. (nie podaje ręki)
Prezes Opozycji Konserwatywno-Edypalno-Masturbalno-Ochrzczono-Naszej (POKEMON): (chrząka) To, co Pan Prezydent powiedział, to prawda, ale oczywistą prawdą jest też, że oczywiście, Polacy muszą się starzeć, zgodnie z naturalnym prawem danym nam przez Stwórcę. Ponieważ jednak życie jest najwyższą wartością, chcemy je podtrzymywać wykorzystując najnowocześniejsze aparaty reanimujące, wyposażone fabrycznie w urny wyborcze. A zgodnie z zasadą solidarności też nie podam panu ręki. (też nie podaje)
Lider Opozycji Lewicowej (LOL): Pomyślmy o następnych pokoleniach. Czy chcielibyśmy, aby nasze dzieci były tak pomarszczone, jak POKEMON, czy raczej rześkie i żwawe jak my, młode LOLe? Przyczyną wszystkiego jest globalne ocieplenie oraz hydra wolnego rynku. Jak wiadomo, ludzie lepiej konserwują się w chłodzie, dlatego też planujemy wprowadzic regulacje w handlu grzejnikami i paltami oraz opodatkować domiarem każdy ponadnormatywny egzemplarz.
Pantofelek: (niestety, nie zdążył ze swoją kwestią i podzielił się na dwóch, z których żaden nie chce oddać zaliczki za wywiad)
Znany Psycholog: Zastanówmy się przede wszystkim, dlaczego właściwie tak nas rusza, że zestarzejemy się, umrzemy, zgnijemy i nic po nas nie zostanie? Czy Tanatos nie zanadto tłumi naszego żywotnego Erosa?
Doświadczona Artystka Estradowa: Właściwie to nie wiem, ale mogę dla państwa zakręcić dupskiem.
Wszyscy: Prosimy, prosimy!
Doświadczona Artystka Estradowa: (kręci)
Humphrey Bogart: (nie starzeje się już od 52 lat)
Na tym kończymy, niestety znów nieco starsi i wracamy do naszego studia w Sighisoarze.

szarfy psich jelit
barwią marznący dystans
od Tąd do Nikąd

tulcza, wieje

nad Dunajem, w Tulczy, frustracja: większość noclegów nieczynna, te, co czynne – drogie; uszkodziłem sobie zderzak wpadając kołem w rynsztok; no moja wina, ale to, że mogę sam siebie teraz ukarać, jakoś mnie nie pociesza. no i wieje. i brzydko (w miescie, poza – lepiej), taką urodą tandetnej szminki.

święta widoczne, ale nie przeszkadzają. błogosławiona nieznajomość rumuńskiego? a może natężenie bodźców jednak inne, nie wiem.

pan Bart zainspirował mnie do popróbowania techniki hdr. choc planowałem to zrobić dopiero po powrocie, to jednak dzisiejszy nienastrój wymagał pozytywnej stymulacji: sprawdziłem więc, co tutejsze komputery potrafią zdziałać. pierwsze próbki:


(klik klik, jak się załaduje strona)

ps. wyciągnę tu pewien raz z Jassów, bo mało kto klika na tego unterbloga

cimitirul vesel

zalegle, jeszcze Sapanţa. wzruszajace, tak po prostu.
a ja juz w Suczawie, a ja juz w Jassach…


(klik klik, jak się załaduje strona)

(balaganiarsko, ale nie mam sily walczyc z layoutem. przy okazji widze, ze vontrompka nieco sie wali pod FF 2x. pliz apgrejd tu tri.)