kiedy mieliśmy siebie kiedy byliśmy w sobie

szósta edycja niesencji i druga okładka by vontrompka.
karmcie uszy swe zatem, bo muzyka smaczna, ambientowa i doskonale kojąca. można ściągnąć archiwum mp3 poprzez sajt autora składanki, emeliksa, albo wysłuchać wprost przez last.fm.
zdjęcie pstryknięte w Pamukkale, miesiąc temu, bodajże w wigilię. trzeba kliknąć:

niesencja06.jpg

na każdą okazję

200000 Benedict fans can

warchołom słuszny odpór

ja już jestem na plusie. a ty?

albo ona albo ja. ja.

herostrates safety matches

za dobra wyrządzone niech będę pochwalony

wycieczki wyostrzają percepcję lektur. z tej pozostanie mi w głowie na pewno jeden cytat – w “Orientalizmie” Edward Said pisze o Lamartinie, który w XIX wieku podróżował po Arabii:

Z wielką pewnością siebie dyskutuje o arabskiej poezji, nie zdradzając przy tym żadnego zażenowania, że zupełnie nie zna tego języka.

no więc nie będzie żadnej śmiałej syntezy tureckiej rzeczywistości. trzy tygodnie w otoczeniu obcym, z mojego punktu widzenia – niemym to czas, w którym można jedynie przyjmować bodźce. jeść, pić, być głupio oszukiwanym i bezinteresownie obdarowywanym, marznąć w lodowatych hotelach i grzać się w słońcu, polubić kilku ludzi i nawet z nimi porozmawiać, przespacerować parę miast i nawet je polubić. zostało trochę wrażeń, obrazów i wspomnień na przyszłość; wyobrażenie o Turcji nabrało prawdziwych kształtów.
prawdziwych? wielowymiarowych w każdym razie.
interpretacje?…

iskenderun

to już prawie koniec. pewnie będą jeszcze jakieś zdjęcia. a od poniedziałku vontrompka wraca do realiów.

PS. a zdjęcia są dostępne tu.

na noworoczne orzezwienie dla Panstwa – z ajranem, nie z ordynarna sodowa. jest pan, sa szklaneczki, jest wiaderko do plukania szklaneczek, wszystko jest. takie rzeczy tylko w Antakyi.

saturator

(to znaczy, gazu nie ma, wiec wlasciwie nie saturator. przypominam, ze jedynie sluszny saturator z gazu babelkami był oczywiście gdzie indziej, ale już nie ma)